W drodze do Tučepi

… Czyli niespodziewana wyprawa wybrzeżem Adriatyku, dzikim i skalistym.

Tego dnia po śniadaniu ruszyliśmy na pobliski przystanek autobusowy przy Magistrali Adriatyckiej, z którego mieliśmy ruszyć do Dubrownika. Przezornie dzień wcześniej sprawdziliśmy rozkład jazdy, ale i to nie pomogło – autobusu ani widu, ani słychu. Ten, który się pojawił po jakimś czasie, po prostu przejechał sobie jak gdyby nic. W końcu zrezygnowaliśmy i postanowiliśmy się udać na promenadę, żeby przejść się w kierunku północnym. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak działa tutejsza komunikacja międzymiastowa. Tak jak już w innym poście pisałam – wszystko jest „na oko”, rozkłady również.

Dubrovnik Split

No i dokąd teraz?

Cała promenada w Podgorze liczy sobie z około 600 metrów. Po drodze można podziwiać marinę (o tej porze nieco pustawą), usypany półwysep z ławeczkami czy pozostałość po dawnej latarni morskiej.

Marina Podgora

Marina w Podgorze, na pierwszym planie pole do grania w piłkę wodną

Old lantern Podgora stara latarnia lanterna

Stara latarnia

Jeszcze kilkadziesiąt metrów od końca promenady można było spotkać ogródki restauracyjne czy lodziarnie; znajdują się także tutaj miejsca noclegowe. Rozpoczął się także pas plaż bardziej kamienistych, ale mnie obleganych. Ale największe wrażenie robiło dzikie, nieujarzmione wybrzeże, wcinające się ostro w lazurowo-turkusową toń.

W końcu droga asfaltowa zamieniła się w piaskową ścieżkę, która wiodła pomiędzy wysokimi krzakami i drzewami oliwnymi. Musiała panować tutaj inna wilgotność powietrza, gdyż zaraz po wejściu w tę strefę zrobiło się bardzo gorąco i duszno. Postanowiliśmy zbliżyć się do wybrzeża na tyle, ile gąszcz pozwalał. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Widok, który zastaliśmy, jest wart każdego „poświęcenia” ;-).

Adriatic Sea Podgora Tučepi Adriatyk Adriatyckie morze Jadransko more

Jedna z pocztówkowych miejscówek

Przy okazji odkryliśmy, że ten mały raj to plaża FFK, czyli… dla nudystów. Rzecz jasna była zajęta ;-). Ogólnie należy ostrożnie plażować w takim miejscu – pominąwszy bezpieczne dotarcie, to takie plaże zwykle nie są czyszczone z jeżowców. Ba, nawet czasem w Podgorze zdarzało się zobaczyć małą, czarną kulę z kolcami w takim miejscu, gdzie naga stopa turysty mogłaby zawędrować ;-).

Zeszliśmy jeszcze niżej, aby dotrzeć na mały cypel porośnięty piniami.

Aby nie przeszkadzać państwu, które korzystało z uroków tego typu plaży, wróciliśmy na ścieżkę, by zgubić się w gaju oliwnym. Panujące tutaj warunki były jeszcze cięższe. Na dodatek gaju chronił drut kolczasty, bardzo słabo widoczny w gąszczu drzew.

olive grove gaj oliwny

Daleko w tle góry Biokovo

olive grove gaj oliwny

Gaj oliwny

Zaczęliśmy zbliżać się do Tučepi – z makii wróciliśmy na chodnik biegnący wzdłuż Magistrali Adriatyckiej. Ciekawostką jest, że po drodze spotkaliśmy punkt Informacji Turystycznej, jakby „w dziczy”.

Tučepi

Jadranska Magistrala Adriatic Highway Adriatycka

Magistrala Adriatycka

Kawałek dalej ukazała nam się piękna panorama okolicy. Po drodze odkryliśmy przejście do kolejnej plaży dla fanów nieskrępowanego opalania – schody w dół z białym napisem „FFK”. My jednak wybraliśmy ścieżkę z chodnikiem, która wyprowadziła nas znów w gaje.

Panorama Tučepi

Panorama Tučepi

Samo Tučepi szału nie robiło. Podobnie jak w przypadku Podgory, mieszkańcy zaczęli się osiedlać wzdłuż wybrzeża stopniowo, a migracja nasiliła się po trzęsieniu ziemi w latach 60. Typowa miejscowość turystyczna, z promenadą i gęstym zabudowaniem.

street Tučepi

Uliczka w Tučepi

Większość domostw udekorowana kwiecistymi pnączami, dookoła pachnąco i kolorowo.

Tučepi

Tučepi

Postanowiliśmy wracać. Przy okazji wpadliśmy na mały, stary kościółek. Znajdował się on na cmentarzu nieopodal Magistrali. Został odbudowany po trzęsieniu, które nawiedziło okolicę w 1963 roku. Wcześniejsza budowla pochodziła z XVIII wieku.

Tučepi the church of Our Ladys Birth Crkva Gospodina rođenja

Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Tučepi


PS Zdjęcia robiłam z nałożonym na obiektyw filtrem polaryzacyjnym, ale widok w rzeczywistości nie odbiega zbyt wiele od fotografii.

Reklamy