Chorwacja, welcome to!

Czas na powrót po wakacyjnej przerwie ;-). Dwa tygodnie temu pojechaliśmy do Katowic, a następnie do Bielska-Białej, aby stamtąd wyruszyć daleko na południe, do Chorwacji.
Z Bielska wyjechaliśmy po godzinie 15 i skierowaliśmy się do czeskiego Cieszyna. Pierwszy przystanek miał miejsce niedaleko granicy z Austrią. Tutaj znajdowało się kilka parków rozrywki, w tym tandetny „zamek” z ziejącymi dymem smokami. Po przerwie ruszyliśmy dalej w drogę. Wieczorem byliśmy już w Austrii. Zanim dojechaliśmy do Wiednia, obserwować można było za oknem absolutnie sielskie widoki – łany zboża, pojedyncze domki lub małe, kolorowe miejscowości. Sam Wiedeń objechaliśmy autostradą i mogliśmy co najwyżej podziwiać Dunaj. Słowenia coraz bliżej…

Austria

Swojska Austria

Przebudziłam się nagle przy granicy z Chorwacją. Po jej przekroczeniu zmienił się krajobraz – z prawej strony drogę otaczała wielka skała, która w końcu zamieniła się w tunel. Kolejnym rodzajem widoku był płaski, skalisty/kamienny teren, przypominający trochę Dolinę Śmierci. Podziwiać można było niewielkie krzewy lub karłowate drzewka na tle pasm górskich. W pewnym momencie minęliśmy wielki wąwóz, w którym wpłynęła rzeka, jak się później okazało, Krk. Coraz bliżej Dalmacji!

góry Dynarskie alpy

Góry Dynarskie o Wschodzie

Zaczęło świtać, a my jeszcze jechaliśmy autostradą. W końcu skręciliśmy na zjazd w kierunku miejscowości Makarska. Od tego momentu trasa była pełna zakrętów i biegła często blisko krawędzi skarp, co czasem przyprawiało o dreszczyk emocji.

góry Dynarskie alpy

góry Dynarskie alpy

Przed zakrętem…

Autokar całkiem nieźle radził sobie z serpentynami na trasie. Widoczne pasma górskie były majestatyczne, ostro zarysowane. W pewnej chwili zza zakrętu wyłonił się Adriatyk i strome wybrzeże, łączące się ze szczytem jednej z gór.

góry Dynarskie alpy

I za zakrętem, Adriatyk i góra

Od tej pory morze widzieliśmy już ciągle. Z okna obserwować można było nadmorskie miejscowości, w których znajdowały się kościoły z tak charakterystycznymi wieżami. Daleko widać było wyspy Adriatyku.

Promajna Brač

Miejscowość Promajna, a w tle wyspa Brač

W końcu dotarliśmy do celu podróży, czyli miejscowości Podgora. Wysiedliśmy na przystanku obok Magistrali (tzw. drogi wzdłuż Adriatyku) i podreptaliśmy z bagażami do hotelu. Było około siódmej.
Po zameldowaniu mieliśmy bardzo dużo czasu wolnego – do pokoi mogliśmy wejść dopiero o 14. Był to idealny moment na rozejrzenie się po okolicy.

podgora

Plaża jeszcze pusta, ale leżaki już czekają

Początkowo woda miała niebieskawy kolor, który wraz z pierwszymi promieniami słońca zaczął się zmieniać. Wielu głowiło się nad kwestią piękną barwą Adriatyku u wybrzeży Chorwacji.

Podgora

Widok na Podgorę

Sama Podgora to małe miasteczko nad Adriatykiem, położone 7 km od Makarskiej. Zamieszkiwane jest przez ok. 1,5 tysiąca mieszkańców. Na miasto składają się: osiedle mieszkalne, promenada, plaża miejska, mała przystań czy cmentarz z kościołem. Dawniej miasto (tzw. Stara Podgora) wznosiło wyżej, ale trzęsienie ziemi w latach 60. zniszczyło w dużej mierze jej zabudowę i mieszkańcy przenieśli się z gór nad wybrzeże. Wcześniej znajdowały się tutaj osady rybackie.

Podgora Biokovo

Spalony las na tle gór pasma Biokovo

Bodajże dwa lata temu na terenie górskim wybuchł pożar, który strawił znaczną ilość lasu.

Podgora

Zbliżenie na Podgorę

Nad Podgorą góruje pomnik Skrzydła Mewy (chrw. Galebova krila), który poświęcony jest wydarzeniom II wojny światowej. W obrębie miejscowości znajduje się kilka pomników, m.in. księdza, marynarza oraz półnagiej (?) kobiety. Stanowią one nie lada atrakcję dla turystów.

Podgora

Przeszliśmy się plażą, w dużej mierze kamienistą. Tutaj bez obuwia (najlepiej do wody) ani rusz – w morzu czyhają na nieosłonięte stopy jeżowce ;-). Chociaż plaża miejska jest regularnie czyszczona przez nurków, to i tak lepiej uważać, bo między dużymi kamieniami czasem można natknąć się na pojedynczego zwierzaka.

Podgora

Turyści jeszcze śpią…

Kiedy słońce wyszło zupełnie, morze nabrało głębokiego niebieskiego koloru, a gdzieniegdzie widać było turkusową wodę.

Podgora
Powoli zaczęli pojawiać się ludzie w okolicy.

Podgora

Zarzucamy wędkę

Statki zaczęły wypływać z przystani. Dzień w Podgorze rozpoczął się na dobre… ;-)

_MG_4608


Źródła:

  • Przewodnik „Chorwacja. W kraju lawendy i wina”, Z. Brusić, S. Pamuła, wyd. Helion, 2010
  • Wikipedia
Reklamy