Historia jednego zdjęcia: Wielka Chmura

(Taka mała zapowiedź kolejnego wpisu ;-))

Środek lata, dookoła łany dojrzałego zboża, idąca nieco w górę droga powiatowa i ja z koleżanką na rowerach. Wracałyśmy do domów z zakręconej wycieczki rowerowej, jak to w naszym stylu było. Zbliżałyśmy się do Górnego Kurzętnika od strony wsi Nielbark, właściwie nic się nie działo… I wtedy po prawej zobaczyłam ogromną chmurę.

Była monstrualna! Można było się położyć na jezdni (przy okazji wtopić się w nią – asfalt przy takich upałach stawał się nieco płynny) i czekać, aż ten wielki obłok zje człowieka. Efekt potęgowało położenie terenu – był skierowany w jej stronę, lekko do góry. Tego dnia Matka Natura postanowiła wylać na niebo bitą śmietanę.

Zrobiłam wtedy kilka moich ulubionych zdjęć, do których postanowiłam dzisiaj wrócić. Stałam wtedy w zbożu i jak opętana naciskałam spust migawki. Przeglądając zdjęcia olśniło mnie – przecież mam tyle materiału, żeby zrobić pseudopanoramę.

Voilà! Od tamtego czasu wypatruję takiej chmury na horyzoncie w tym miejscu. Ale jak to powiadają, nic w życiu nie zdarza się dwa razy.

Sliding

Reklamy