Historia jednego zdjęcia: Zimowa panorama 360° Nowego Miasta Lubawskiego (2010)

Myślę, że kategoria „Historia jednego zdjęcia” to dobry pomysł na pokazanie tych fotografii, które były trochę mniej zwykłymi pstrykami ;-).

Dzisiejsze „zwykłe-niezwykłe” zdjęcie to panorama, wykonana na małym pagórku na samym końcu ulicy Sosnowej. Prawdę mówiąc, nie jestem pewna, czy jest to jeszcze teren miasta – prawdopodobnie kończy się jakieś 10 metrów wcześniej.

Panorama Nowe Miasto Lubawskie

Bliżej środka panoramy, pod smugami światła znajduje się kilka gospodarstw. Po prawej stronie widok na osiedle domkowe, a daleko na horyzoncie Kamionka

Jakoś tak wyszło, że tamtego roku po drodze do szkoły zbłądziłam w okolice mojego ulubionego punktu widokowego, z którego podziwiać można osiedle mieszkalne zwane potocznie „Marianowem” lub „Działkami”. Pamiętam jedynie tyle, że tego dnia była klasówka z polskiego, na którą przyszłam ze śniegiem w butach ;-). Wracając do samego zdjęcia – mając w ręku chiński kompakt, postanowiłam wykonać panoramę. Po powrocie do domu (ze szkoły rzecz jasna) okazało się, że sklejenie zdjęć będzie trudniejsze niż sądziłam. Po pierwsze: robiłam je z ręki, zatem po złączeniu brakowało mi tu i ówdzie fragmentów nieba lub ziemi. Po drugie: kompakt „bardzo dobrze” odwzorowywał wszelkie smugi i bliki. Po trzecie: pod ostre światło nigdy dobrych zdjęć nie robił. Poza tym lubił jeszcze lekko zmieniać kolorystykę zdjęć „sąsiednich”, które zostały wykonane przy tych samych ustawieniach i balansie bieli.

Po przystąpieniu do sklejania zdjęć w starym, poczciwym Gimpie, zaczęłam być na siebie zła. Miałam gdzieś w domu statyw (wtedy jeszcze nie nadłamany), więc dlaczego nie wzięłam go ze sobą? Po kilku godzinach irytacji odpuściłam sobie panoramę i wrzuciłam je do czeluści dysku na trzy lata. Odnalazła się przy rutynowym porządkowaniu zdjęć dwa dni temu. Jako że nowomiejska zima w tym roku mnie ominęła, postanowiłam skleić od nowa panoramę. Akurat na moment pierwszych odważnych sygnałów wiosny…

Reklamy